Słowa z puchu edredonów

Poezja to rozpinanie napięć słowami.... między matczynym ciepłem, a ostatecznością.
Poezja Joli Sowińskiej-Gogacz i moje jej powidoki.


* * *
okno – za szafą
whaftowany w półmrok
dziki koliber
gasi woskowym dziobem
światło brzegu świecy
w papilarnych liniach dymu
niestrojna struna
żakiet ulany krzesłem
szkielet kota
marskość talerza
drzwi się otwierają
i zamykają
koliber wygasa














* * *
powolne spojrzenie na popołudnie
wszędzie spokojnie
okno umyte
dywan koczownik
rosół dopięty na ostatnie oko
szczeble marchewki w równomiernym koszu
zegar tupie jak na mroźnym dworcu
pociągu znikąd donikąd
gliniany anioł ma tęczę na twarzy
choć niebo nie skruszyło się żadnym opadem
a słońce już wypięte na inny południk jedyne
co z tego popołudnia zostanie w pamięci do końca
w lekarskiej przychodni
trzyletniemu chłopcu
potłukło się
nagle
serce lizaka






HOME        ABOUT ME        NEWS        PAPER        DIGITAL        PHOTO        VIDEO        MUSIC        LINKS        CONTACT© Daniel Zagórski